Piąty studyjny album „Heavy Metal Rules” został wydany w 2019 roku. Tytuł nieprzypadkowy – to chyba najczęściej słyszane stwierdzenie z ust muzyków. A i bardzo prawdziwe, bo w dobie popu czy dubstepu gatunek heavy schodzi na drugi plan i dociera do mniej licznej, ale wyjątkowej grupy słuchaczy jacy są metalowcy i fani glam, tudzież osoby, które z łezką w oku myślą o latach 80.
Z perspektywy czasu (jest rok 2024) mogę śmiało stwierdzić, iż album bardzo lubię, jak i również piosenki wybrane na promowanie są dobrze dobrane. Mowa o takowych jak: „All I wanna do is fuck (myself tonight), „Let’s get high tonight” czy „Fuck everybody”. To połączenie wpływu lat 80, ale już w swoim własnym cięższym i melodyjnym stylu, a to za sprawą nikogo innego jak Satchela, który, jak wiadomo, jest głównym kompozytorem i tekściarzem. A jego prostackie teksty o seksie z drugim dnem to absolutny majstersztyk, który uwielbiam. Słuchacze muszą się nastawić na dużą dozę ironii i poczucia humoru, inaczej ktoś może poczuć się urażony. A ja te łykam jak Sasha Grey w niejednym swoim dawnym filmie.
Dziesięć utworów, w tym wypromowane sześć na większą skalę to całkiem dobry wynik. Płytę otwiera intro, potem szybko przechodzimy do energetycznego „All I wanna do is…” i „Let’s Get High” z zajebistym teledyskiem, gdzie widzimy Steel Panther w kilku jajcarskich odsłonach (z których najbardziej lubię country). Potem jest parę romantycznych kawałków („Always Gonna Be a Ho”) czy mocne męskie stwierdzenia o tym, że panowie są kapitanami dymano, a każda baba to mała, podstępna dziwka, która chce się o tym przekonać (w sumie czemu nie?). I ostatnia ballada „I Ain’t Buying What You’re Selling” – ja, przekornie, totalnie to kupuję. Oczywiście, nie zapominajmy o tytułowym utworze, bo w końcu HEAVY METAL RULES \m/!
Dlaczego warto posłuchać, a nawet i może kupić?
· Wokal Starra, który z płyty na płytę naprawdę
się rozwija i na żywo brzmi tak samo dobrze.
· Świetna gitara Satchela, genialne solówki (nie
za długie, bo tego nienawidzę).
· Rozbudowana, energetyczna perkusja Stixa.
Świetnie współgrający z tym wszystkim bas Lexxiego.
Their fifth studio album, "Heavy Metal Rules," was
released in 2019. The title is no
accident—it's probably the most frequently heard statement from musicians. And
it's also very true, because in the era of pop and dubstep, the heavy genre
fades into the background and reaches a smaller but unique audience:
metalheads, glam fans, and even those who fondly recall the 1980s.
Why is it worth
listening to, and maybe even buying?
• Starr's vocals,
which really develop with each album and sound just as good live.
• Satchel's great
guitar, brilliant solos (not too long, because I hate that).
• Stix's
expansive, energetic drumming.
• Lexxis’ bass perfectly complements it all.
